Zakopane: Krytyczna awaria zawiesiła łączność

Potężna awaria komunikacyjna unieruchomiła wczoraj rano niemal cały powiat tatrzański. Przez prawie godzinę nie działały telefony stacjonarne i komórkowe sieci Orange. Nie było też dostępu do internetu. Co gorsza, nie działały numery alarmowe 997 i 998. - Na szczęście jesteśmy przygotowani na takie sytuacje. Szybko udało się przywrócić łączność alarmową - mówi Andrzej Łęcki, szef sztabu kryzysowego w powiecie tatrzańskim. Awaria telefonów przytrafiła się około godz. 9 rano. Telefony stacjonarne były głuche. Problemy pojawiły się także na łączach komórkowych.

Masz zdjęcie do tego tematu? Wyślij
Masz zdjęcie do tego tematu? Wyślij
- Doświadczyłem tego. Jechałem akurat na spotkanie do Myślenic. Próbowałem dzwonić w czasie drogi, ale okazało się, że nie było szans się połączyć. Dopiero potem dowiedziałem się, że to efekt awarii - mówi Andrzej Gąsienica Makowski, starosta tatrzański.

Docierały do naszej redakcji przychodzili zakopiańczycy i informowali, że jest jakaś potężna awaria komunikacyjna. - Przez 40 minut nie działał mój telefon. Chciałam zamówić taksówkę, by jechać do pracy i nie mogłam tego zrobić. U sąsiada też nie działało. Przez to spóźniłam się do pracy - żaliła się pani Anna.

Jak wyjaśnia Andrzej Łęcki, który kontaktował się z operatorem komunikacyjnym, problem z łącznością został określony przez operatora jako "krytyczna awaria węzła komunikacyjnego". - Rano dostałem informację, że technicy prac
∨ Czytaj dalej

ują, żeby zlokalizować usterkę i naprawić ją. Na początku nie byli w stanie powiedzieć, ile potrwa usuwanie problemu - mówi Łęcki.

Awaria dotknęła też tatrzańskie służby. - Nasza komenda jest podpięta do tych samych sieci, co zwykli ludzie. Gdy zdarzyła się awaria, przez ok. 15 minut mieszkańcy naszego powiatu nie mieli łączności. Potem przełączyliśmy się na Kraków - mówi podinsp. Kazimierz Pietruch, rzecznik prasowy Komendy Powiatowej Policji w Zakopanem.

Łącze awaryjne polegało na tym, że dzwoniący z interwencją mieszkańcy nie łączyli się z oficerem dyżurnym policji w Zakopanem, ale Komendy Wojewódzkiej w Krakowie.

- Podobnie było z nami - mówi Stanisław Galica, komendant Państwowej Straży Pożarnej w Zakopanem.
Rzeczniczka prasowa wojewody małopolskiego Monika Frenkiel uspokaja. - Jesteśmy przygotowani na takie awarie. Procedury zostały wypełnione. Systemy alarmowe straży pożarnej i policji zostały przełączone do krakowskich jednostek. Z numerem alarmowym 112 nie było problemu, bo ten i tak od pewnego czasu łączony jest z Krakowem - wyjaśnia rzeczniczka. - Z informacji, jakie do nas dotarły od operatora, wiemy, że awaria została już usunięta i wszystko wróciło do normy.

Starosta tatrzański Andrzej Gąsienica Makowski zaznacza, że należałoby sprawdzić awaryjny system jeszcze raz i ewentualnie go dopracować. Trzeba mieć absolutną pewność, że w przyszłości, gdyby doszło do takiej sytuacji, nie dojdzie do tragedii. - Teraz na szczęście w momencie, gdy doszło do awarii, w naszym regionie nic złego się nie zdarzyło - mówi starosta Makowski.

Zakopane i okoliczne miejscowości już raz przeżyły sporą awarię, z tym że energetyczną.
W kwietniu 2010 roku na ponad trzy godziny cały niemal powiat pogrążył się w mroku. Uszkodzona została linia wysokiego napięcia, prawdopodobnie pod ciężarem mokrego śniegu. Prądu nie miało niemal całe Zakopane, sąsiednie Kościelisko i część Poronina.
Po tej awarii zaczęto się zastanawiać, czy miejscowości pod Giewontem nie są zagrożone odcięciem od energii elektrycznej. Do powiatu tatrzańskiego prowadzi bowiem tylko jedna linia wysokiego napięcia, która - jak pokazała rzeczywistość - nie jest wieczna. Wtedy na szczęście szpitale i służby były bardzo dobrze przygotowane na brak prądu.

Komentarze (0)

avatar

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!

Wybierz kategorię