Nasza Loteria NaM - pasek na kartach artykułów

Lecieli z Nowej Zelandii do Nowego Targu przez 14 dni. To była duża przygoda i duży wyczyny

Łukasz Bobek
Łukasz Bobek
Instr. pil. Gabriel Batkiewicz i instr. pil. Tomasz Wróbel pokonali 12 tys. mil morskich, by dotrzeć nowym samolotem z Nowej Zelandii do Nowego Targu
Instr. pil. Gabriel Batkiewicz i instr. pil. Tomasz Wróbel pokonali 12 tys. mil morskich, by dotrzeć nowym samolotem z Nowej Zelandii do Nowego Targu Robert Koprowski/Lotnisko Nowy Targ
W podróży spędzili 14 dni, 90 godzin samego lotu, pokonali 12 tys. mil morskich, zanotowali 34 międzylądowania. Do Nowego Targu doleciał samolot aż z Nowej Zelandii. Tak długiej podróży do Polski tak małym samolotem jeszcze nie było.

Samolot PAC 750 trafił do Nowego Targu, gdzie będzie służył skoczkom spadochronowym. Był odnawiany w fabryce w Nowej Zelandii. Stamtąd został odebrany przez dwóch pilotów z Polski - instr. pil. Gabriela Batkiewicza i instr. pil. Tomasza Wróbla. Panowie wrócili pod Tatry oczywiście drogą powietrzną. I to nie byle jaką. Pokonali w sumie 12 tys. mil morskich. Spędzili w podróży 14 dni. Lecieli m.in. przez Australię, Indonezję, Indie, Pakistan, Arabię Saudyjską, Egipt, Macedonię, Słowację i inne kraje. Zanotowali 34 międzylądowania.

Na lotnisku w Nowym Targu powitała ich spora grupa ludzi. Jak piloci przyznali po powrocie, była to największa przygoda ich życia. Nie obeszło się bez niespodzianek – czy to pogodowych, czy innych. Mówili, że tylko jeden dzień mieli przerwy spowodowanej przez pogodę.

Przez te 14 dni przeżyli wiele niespodzianek. Zaczęło się od spotkania z frontem burzonym nad oceanem już na samym początku drogi, który zmusił ich do zawrócenia. Wspominali np. że lecąc nad Birmą nie udało im się w ogóle połączyć z kontrolerami lotu. Przez cała podróż nad tym krajem nie mieli łączności. Już na lotnisku w Nowym Targu pozdrowili celników z Arabii Saudyjskiej, którzy… skonfiskowali im alkohol, który kupili w Nowej Zelandii jako prezenty dla bliskich.

W trackie swojej drogi spotkali jednak wielu życzliwych ludzi, którzy jednak – widząc ich plan lotu – mocno dziwili się, że tak małych samolotem pokonują tak długi dystans. Ostatecznie udało się. Pilocie bezpiecznie wylądowali na nowotarskim lotnisku. Teraz będą mogli z niego korzystać spadochroniarze.

od 7 lat
Wideo

Tadeusz Płużański - Dlaczego warto pielęgnować pamięć o wyklętych

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera

Materiał oryginalny: Lecieli z Nowej Zelandii do Nowego Targu przez 14 dni. To była duża przygoda i duży wyczyny - Gazeta Krakowska

Wróć na nowytarg.naszemiasto.pl Nasze Miasto